Blog, Blogi, Fotoblogi - załóż już dzisiaj!
godz: 07:08 data: 2012.02.25
Dzienniki 7 ost

Karetka wiozła nieprzytomną do szpitala.

Leki, sprzęty, kroplówki, znowu te dziwne rzeczy.

Nie znosiła budzić się widząc nad sobą tylko lekarzy. Tak bardzo chciała zobaczyć jakąś znajomą twarz.

Wpuścili ich dopiero później.

Chibi rzuciła się matce na szyję.

- Bardzo cię kocham, maleńka, wiesz?

Chciała ją objąć, najmocniej jak tylko potrafiła, lecz ręce odmówiły jej posłuszeństwa. Z trudem powstrzymywała łzy.

- Kiedy wrócisz do domu, mamusiu?

- Nie wiem, słońce – wysiliła się na uśmiech – pewnie jutro już będzie dobrze.

Trzymała ją za rękę chcąc na zawsze zapamiętać jej ciepło.

Zbierali się do wyjścia.

- Przyjdziesz wieczorem? – spytała cicho.

- Hai.

- Weź coś dla mnie.

 

Po kilku godzinach czuła się już zdecydowanie lepiej. Odpięli ją od aparatury monitorującej. Była nawet sama w stanie wyjść do łazienki. Głównie jednak leżała spoglądając bezmyślnie w ekran telewizora.

Było już ciemno. A on ciągle nie przychodził. Próbowała zasnąć, ale nie udawało jej się to.

Godzina dziesiąta. Cicho otworzyły się drzwi od sali. Wszedł cicho i usiadł obok niej.

- Nie śpisz jeszcze? – zapytał.

- Piłeś – westchnęła cicho.

- Niedużo.

- To nic. To już naprawdę nic nie znaczy.

Powoli usiadła na łóżku.

- Co robisz?

- Przyniosłeś moją torebkę?

- Tak, ale ciągle nie wiem po co.

- Od rana nie miałam papierosa w ustach.

 

Otworzyli okno w łazienkowej kabinie. Nieprzyjemny chłód owiał ich twarze. On obejmował ją ocierając nosem o jej policzki. Zgasiła. Dosięgnął jej ust. Posadził ją na parapecie.

Próbowała zacisnąć pięści na jego koszuli. Nie miała tyle siły.

Wracali objęci. Nagle złotowłosa przystanęła.

- Zapomniałam torebki. Poczekasz?

- Jasne.

Wróciła do łazienki i zamknęła się w kabinie.

Długo nie wracała. Zaniepokoił się.

Drżącymi rękoma nacisnął klamkę.

Siedziała w kącie zalana łzami. Nieudolnie próbowała wbić igłę w przedramię.

- Pomóż mi! – błagała obdarzając go przeraźliwym spojrzeniem.

- Czy ty…?

- Pomóż! – powtórzyła – ja już nie mogę! Jaka to różnica, dziś, jutro? To i tak koniec. A sama nie dam rady.

- Usagi… - oparł się o drzwi.

- Przecież i tak nie wyjdę z tego szpitala – mówiła beznamiętnie – Nie chcę już jej oglądać. Nie chcę, by mnie oglądała. Taką… Nie zniosę już tego…

Opuściła głowę i pozwoliła łzom swobodnie spływać po twarzy.

Najostrożniej jak tylko umiał ujął jej dłoń. Bolało tylko przez chwilę.

- Wracajmy.

 

Położyła się na łóżku.

- Zostaniesz na noc? – zapytała.

- Jasne.

Zasnęła czując ciepło jego dłoni.

 

Gdy otworzył oczy, powoli już świtało. Leżała taka spokojna. Wciąż trzymał jej lodowatą rękę.

Powoli wstał, podszedł i pocałował ją w czoło.

- Śpij dobrze – wyszeptał.


Eniee


Komentuj(7)


godz: 07:58 data: 2012.02.22
Dzienniki 6

Czwartek

Więc bawmy się! Póki noc młoda, dziewczyna gorąca i krew w żyłach nie zakrzepła! Bawmy się! Chcę więcej! Ile tylko mogę znieść!

 

Obudził się w okropnym bólem głowy. I kacem moralnym. Wciąż nie wiedział, czy dobrze robił. Widział jednak miłość w jej oczach i blask, którego już dawno nie było. Przetarł oczy. Naciągnął na siebie spodnie i powoli udał się do kuchni po coś do picia.

W korytarzu ujrzał małą dziewczynkę przytuloną do drzwi toalet. Za środka dobiegały odgłosy rozrywającego kaszlu. Nabrał głęboko powietrza.

- Chodź, Chibi, zrobimy  śniadanie.

- Mamusia zrobi – usłyszał odpowiedź.

- Mamusia jest zajęta.

- Poczekam.

Podszedł do dziewczynki i pogłaskał ją po głowie.

- To zrobimy mamie niespodziankę.

- Niespodziankę?

 

Wyszła z łazienki blada. Oparła się o drzwi.

- Chibi, jeszcze tylko zapalę – rzuciła w stronę kuchni i już miała się udać na balkon, jednak w tym momencie poczuła się tak słabo…

Złapały ją silne, męskie ramiona. Wziął ją na ręce i zaniósł do łóżka.

- Przepraszam – rzuciła cicho.

- Powinnaś coś zjeść i to chyba jak najszybciej.

 

Rzeczywiście, po śniadaniu poczuła się lepiej. Już nie kręciło jej się w głowie.

 

Wreszcie paliła upragnionego papierosa. Słońce świeciło już wysoko. Oparła głowę o ścianę i przymknęła powieki. Chciała chłonąć to ciepło całą twarzą, całym ciałem. Uśmiechnęła się do siebie. Pogoda była piękna tego dnia. Może by tak mały spacer? Ciągle nie otwierając oczu zaczęła nucić ulubioną piosenkę i kołysać się w jej rytmie. Chciała, aby ta chwila trwała wiecznie…

Nagle poczuła muśnięcie na czole. Podniosła powieki i zobaczyła nad sobą twarz ukochanego mężczyzny.

- Zasnęła – powiedział cicho.

- Zatem, bawmy się!

 Wtorek

A jednak, życie w pięknym kłamstwie może być piękne. Nie obchodzi mnie, co jest prawdą a co nie. Żyję. 10 mg już nie wystarcza.

 

Niedziela

Poranna toaleta trwa już ponad godzinę. Niedługo będę mogła bić rekordy w tej dziedzinie. Dziś naleśniki.

 

Piątek

Co raz mniej piszę. Ciężko utrzymać długopis. Ale seks jest codziennie, więc daję radę. Aby Chibi zasnęła.

 

Środa

Ile jeszcze? Nie wiem.

 


Eniee


Komentuj(3)


godz: 07:51 data: 2012.02.15
Dzienniki 5

Witam. Dzisiejszy rozdział będzie w pewnym sensie przełomowym. Sami zrozumiecie dlaczego. A do końca już nie zostało wiele.

Co do licznych pytań o przyjaciela... Czy to naprawdę istotne, kim on jest? Celowo nie umieściłam przy nim żadnego imienia, ani też opisu. Kim jest? Dla każdego niech będzie kimś, kto mu pasuje na to miejsce.

***

Środa

Pusto tak. Sama z Chibi. Zapomnieli, że to dziś? Tak, wiem, praca. Ale i tak mi smutno.

 

Pogoda była ładna. Spędziła więc z córką większość dnia na świeżym powietrzu. Może i jej to dobrze zrobi?

Kaszel ciągle ją męczył. Ale przecież mogła się śmiać, biegać za różowowłosą dziewczynką, kupować jej lalki. Najtańsze, ale wciąż lalki.

Poszły do cukierni na ciastka i herbatę.

Kiedy wracały do domu, powoli zapadał już zmrok.  Wdrapały się na właściwe piętro, otworzyły drzwi, zapaliły światło…

- Usagi-chan! Niespodzianka!

A jednak pamiętali o jej urodzinach.

 

Wieczór był miły. Żartowali, co nieco wypili, oglądali stare zdjęcia. Jakby nic złego się nie działo. Chibi po tylu wrażeniach prędko poszła spać.

Zostali więc we trójkę.

Trójka najlepszych przyjaciół była razem i była szczęśliwa.

 

Usagi wyszła zapalić.

- Nareszcie się śmieje tak, jak powinna – skomentowała Minako.

- Tak – westchnął – od dłuższego czasu brakowało mi tego śmiechu.

- Jest coś, co możesz zrobić, aby widywać go częściej.

- Tak? Co dokładnie?

 

Zgasiła papierosa i po cichutku weszła do pokoju. Nie chciała w końcu obudzić córki. Słysząc jednak ściszone głosy z kuchni postanowiła niw ujawniać na razie swojej obecności. Przytuliła się do futryny i nasłuchiwała.

- Przecież jej nie kocham. Lubię ją, nawet bardzo. Jest moją bliską przyjaciółką. Najbliższą. Ale jej nie kocham.

- Nie każę ci jej kochać. Jesteś w końcu mężczyzną. Faceci świetnie kłamią.

- Mam ją oszukiwać?

- Dla jej dobra. Dla jej szczęścia. Sam widzisz, jak rzadko uśmiech gości na jej twarzy. Zrób to dla niej.

- Nie potrafiłbym.

- Nie zostało już jej wiele. Lekarze dają miesiąc. W najlepszym wypadku dwa. Chyba lepiej, żeby odeszła z tego świata szczęśliwa…

- Naprawdę nie wiem, czy dam radę.

Ukrył twarz w dłoniach. Minako napełniła kieliszki i podsunęła mu jeden.

- Pij. Lepiej ci zrobi.

- Nie sądzę.

Jednak wypił. Wsparł głowę dłonią.

- Zobaczymy, jak to wszystko potoczy się dalej – westchnął.

- A zależy ci chociaż na niej?

- Jakby mi nie zależało to nie byłoby mnie tutaj, prawda?

- Masz rację – ciężko wypuściła powietrze – A właśnie, gdzie ona tak długo się podziewa?

- Pewnie siedzi na balkonie. Pójdę sprawdzić.

 

Po chwili mężczyzna ze zgrozą zauważył, że nie tylko nie ma jej na balkonie, ale również brakuje jej kurtki i butów.

- Wyszła – oznajmił krótko.

 

Natychmiast wyszedł jej szukać. Mina musiała zostać ze śpiącą Chibi. Poza tym, Usagi mogła przecież wrócić.

A w jego głowie kłębiły się różne myśli. A jeżeli słyszała ich rozmowę i dlatego uciekła? To byłaby katastrofa. Miał cichą nadzieję, że blondynka po prostu wyszła się przewietrzyć. Poza tym, zawsze lubiła spacery.

Znał kilka jej miejsc. Szybko się w nie udał. Każde jednak świeciło pustkami i wiało lodowatym wiatrem. Noc należała do tych chłodniejszych.

 

W końcu znalazł ją w jednej z uliczek pomiędzy blokami. Siedziała oparta o ścianę obejmując kolana ramionami.

- Usagi! Tak się martwiłem! Nic ci nie jest? – Podbiegł do niej od razu.

- Nie – powiedziała cicho.

- Co ci strzeliło do głowy, żeby wychodzić w środku nocy? – Ostrożnie pomógł jej wstać.

- Chciałam pospacerować.

- A dlaczego nie powiedziałaś? Ktoś poszedłby z tobą.

- Nie chciałam wam robić problemu. W końcu i tak jestem dla was ciężarem.

Załamał ręce.

- Znowu zaczynasz?

- Bo tak jest.

- Jak możesz tak mówić? Jesteśmy przyjaciółmi.

- Przyjaciół nie powinno obarczać się takim brzemieniem.

Spojrzał na nią katem oka. W głowie dźwięczały mu słowa Minako.

- Przecież nie zostawimy cię samej. Przynajmniej ja cię nie zostawię – poprawił – Nigdy.

Podeszła do niego i uniosła głowę, aby móc spojrzeć mu w oczy.

- Dlaczego? – Rzuciła sucho – dlaczego do jasnej cholery nie pozwolisz mi umrzeć w spokoju?

- Bo cię kocham głupia – wyszeptał i zamknął jej usta pocałunkiem, żeby nie zdążyła już nic powiedzieć.

Po jej policzku spłynęła łza.

 

Wiedziała, że kłamie. Ale tak bardzo pragnęła to usłyszeć. Chciała żyć w pięknym kłamstwie, by zaznać, choć trochę szczęścia. Brnęła więc w tę grę, od razu wiedząc, że nie skończy się dobrze.


Eniee

Komentuj(3)


godz: 18:36 data: 2012.02.9
Dzienniki 4

Piątek
Kolejne badania. Po cholerę to wszystko? Skoro i tak nie da się nic zrobić. Co, chcą precyzyjnie ustalić termin, kiedy? Nie będę ich królikiem doświadczalnym! Ja umieram! Niech ktoś się ze mną zamieni, jak taki mądry!


Od kilku dni spali razem. Skapitulował. Jak przecież mógłby jej odmówić?
Dziś miał wolne. Poranna kawa i papieros na balkonie. Poranna, czyli popołudniowa. Usagi z mała krzątały się po mieszkaniu.
Powoli wrócił. Spojrzał na zegarek.
- Nie powinnaś już się zbierać?
- Ja? Nigdzie mi się nie spieszy.
- A badania?
- Coś ci się musiało pomylić. Ja nie mam dziś żadnych badań.

Wiedział, że kłamie. Obydwoje z Minako doskonale znali wszystkie terminy jej wizyt u lekarza. Na wypadek, gdyby działo się to, co teraz.

- Ale i tak się szykuj – rzucił po chwili.
- Słucham?
- Nie będziemy przecież tak bezczynnie siedzieć w domu. Zabieram was na wycieczkę.
Nieufnie zmierzyła go wzrokiem.
- No okej.

Tak jak przypuszczała, zawiózł ją prosto pod klinikę. Siedziała w samochodzie z obrażoną miną.
- Wysiadaj – rzucił krótko.
- Nie mam zamiaru – odwróciła twarz w drugą stronę.
- Wysiadaj – powtórzył.
- Nie będziesz za mnie decydował! – Rzuciła mu nienawistne spojrzenie.
- Do jasnej cholery, wysiadaj natychmiast! – Krzyknął tak głośno, aż ChibiUsa podskoczyła w swoim foteliku.
Obrażona wysiadła i trzasnęła drzwiami.
Odjechał z piskiem opon.

Wróciła do mieszkania wieczorem. On razem z Minako siedzieli w kuchni jedząc kolację. Nie odezwała się do nich ani słowem.
Oni również nic nie mówili. Wiedzieli, ze w końcu jej przejdzie.
Rzeczywiście, po kilku dniach wszystko wróciło do normy.

Eniee


Komentuj(3)


godz: 08:29 data: 2012.02.8
Dzienniki 3

Dni były co raz dłuższe i co raz bardziej męczące. Leki nie działały. Te nowe też nie. Była co raz bledsza i co raz bardziej zrezygnowana. Tylko ze względu na ChibiUsę nie piła codziennie. Ewentualnie wtedy, gdy mała już smacznie spała.
Nie pracowała już nawet. Zajęła się domem. Choć nieraz napady kaszlu uniemożliwiały  jej zrobienie czegokolwiek.

Kochała go po cichu. Od dawna. Najpierw nie mogła, bo mąż, o rodzina. A potem? Przecież wiedziała, że umiera. Jak mogłaby się więc z kimś wiązać? Niech więc pozostanie przyjaciel.
Kilka razy spali ze sobą, Dy była pijana. Na trzeźwo jednak nigdy o tym nie rozmawiali. Może to i lepiej? Nie miała pojęcia, czy on cos do niej czuje, lecz dla własnego bezpieczeństwa wolała nie wiedzieć.

Pewnego dnia zemdlała. Odzyskała przytomność dopiero w szpitalu podłączona do różnych dziwnych rurek i sprzętów. Nie miała pojęcia, co się dzieje. Stali nad nią jacyś lekarze, coś mówili.
Doszła do siebie dopiero po kilku godzinach.
A czuła się taka słaba.
Minako odwiedziła ją w szpitalu. A jego nie było. Poczuła to. Boleśnie odczuła ten brak, chociaż wcale się do tego nie przyznawała.
Chowała się po łazienkach z papierosami. Nie chciała, żeby Nawet tego nie było jej wolno.
Nawet.

Dom powitała smutnym wzrokiem. Zaczęła pisać. Dzień po dniu. Dziennik umierania – śmiała się sama do siebie.

Wtorek
Dziś nie rzygałam, ale ChibiUsa pytała, dlaczego tak krótko byłam rano w łazience. Cwaniara, już załapała, o co chodzi.
Na obiad zupa grzybowa.

Minako co raz rzadziej bywała w domu. Nie mogła mieć jej tego za złe. Przecież miała własne życie, nie tylko umierającą przyjaciółkę. A on? To był, to go nie było. Przecież to tylko przyjaciel.

Zacisnęła rękę na długopisie kuląc się z bólu. Światło lampki zbyt mocno ją raziło. Położyła głowę na biurku. Zasnęła.

Gdy ją zobaczył podbiegł do niej niespokojnie. Na szczęście tylko spała. Był przygotowany na najgorsze. Wiedział, że to może stać się w każdej chwili.
Ostrożnie wziął ją na ręce chcąc położyć do łóżka. Wtuliła się w niego z ufnością małego dziecka. Uśmiechnął się do siebie widząc to. Bezradna Usagi. Taka krucha i delikatna. Śpiąca. Na progu śmierci.
Ułożył ją na poduszkach. Złotowłosa jednak wciąż kurczowo trzymała się jego ubrania.
Nie miał więc wyboru. Przytulił ją mocno i spali razem.

Eniee

Komentuj(2)




Strona Główna | Księga Gości | O mnie | Archiwum | Linki



Menu bloga
Strona Główna
Księga Gości
O mnie
Archiwum
Linki



2012
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń
2011
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń
2010
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec


Blog Brzydulki 2

Blog Aruell SM

Blog Aruell BM

Blog Aiivv

Blog Neptune

Blog Brzydulki;)

Czarna Róża
Mój drugi blog
Blog Króliczka

Blog Cili

Blog Seiusy




Dzisiaj
Odsłon
3
W tym miesicu
Odsłon
876
W tym roku
Odsłon
8270



Kanał RSS



O mnie

Napisać coś o sobie? Yyy... Nienormalna, zwariowana, niereformowalna, z masą (po części wyimaginowanych) problemów, matka żona i kochanka sztuki und sarkazmu- jak to ktoś kiedyś o mnie napisał;P A tak poza tym to... no! Sobą jestem! I piszę, bo lubię! Bo pisanie jest życiem, jawą i snem jednocześnie!

Napisz do mnie